O TYM W JAKI SPOSÓB UZYSKIWALIŚMY DOSTĘP I SŁUCHALIŚMY MUZYKI NA PRZESTRZENI 25 LAT
O TYM W JAKI SPOSÓB UZYSKIWALIŚMY DOSTĘP I SŁUCHALIŚMY MUZYKI NA PRZESTRZENI 25 LAT

OD PŁYT CD PO STREAMING

 

W 1995 r. Płyty CD były głównym formatem muzycznym, przewyższając sprzedaż winylów pod koniec lat 80. i kaset magnetofonowych do 1993 r. Jednak w tym czasie, jeśli chciało się tworzyć własne składanki lub kopie dla siebie i swoich przyjaciół, wciąż robiło się to za pomocą kaset magnetofonowych. Zaledwie dwa lata później zaczęło się to zmieniać.

Co dziwne, format cyfrowy płyt przyspieszył swój własny upadek. Pod koniec lat 90. ceny napędów CD-ROM spadły, a oprogramowanie do wyodrębniania audio z płyt CD i konwertowania go na pliki WAV i MP3 – inaczej zgrywanie – było bardziej dostępne. Napędy CD-R, które umożliwiały tworzenie własnych płyt audio, były wciąż drogie, ale już osiągalne. Do końca dekady można już było w łatwy sposób przenosić muzykę z płyt CD i, co ważniejsze, udostępniać ją innym na całym świecie za pośrednictwem sieci udostępniania peer-to-peer, takich jak Napster.

W 2001 roku Napster został ostatecznie pozwany przez przemysł muzyczny, a w następnym roku ogłosił upadłość, ale format MP3 i różne serwisy muzyczne umożliwiające jego odtwarzanie zmieniły świat muzyki na zawsze. Pojawiły się również legalne strony pobierania plików MP3, takie jak eMusic, a Rhapsody jako pierwsza usługa przesyłania strumieniowego muzyki na żądanie pojawiła się tuż po przełomie wieków. W pewnym sensie w dosyć dziwnych okolicznościach Napster przetrwał, jego brand kilka razy wypływał na rynku od czasu jego zamknięcia, a ostatecznie został wskrzeszony pod nazwą obecnej usługi Rhapsody.

Jednak zanim usługi streaming’owe naprawdę się rozwinęły, ludzie nadal kupowali płyty CD oraz pliki do pobrania, przy czym te drugie zyskały ogromną popularność za sprawą serwisu iTunes firmy Apple, który został wydany w 2003 roku. Zamiast ryzykować branżowymi procesami, Apple odniósł sukces, podpisując umowy z pięcioma głównymi wytwórniami muzycznymi i sprzedawał pliki audio AAC (Advanced Audio Coding ) chronione DRM (Digital Rights Management)  za 99 centów za utwór i 9,99 USD za cały album.

 

DIABEŁ DRM

 

DRM oznacza cyfrowe zarządzanie prawami i każdy, kto pobrał muzykę przed 2009 rokiem, wie, jaki to może być ból. Na najbardziej podstawowym poziomie DRM nakładało ograniczenia na sposób korzystania z posiadanego pliku cyfrowego. W czasach świetności Apple Store iTunes firma sprzedawała pliki audio AAC chronione przez FairPlay DRM, co ograniczyło odtwarzanie do odtwarzaczy muzycznych iPod i iTunes. Oprócz ograniczeń odtwarzacza, pliki nie mogły być udostępniane w sieciach P2P (peer-to-peer /osoba do osoby). W 2007 r. Apple zaczął sprzedawać pliki muzyczne klasy AAC bez DRM, a do 2009 r. zostały one w całości ich pozbawione. Firma umożliwiła wtedy usunięcie FairPlay DRM  za 30 centów za utwór, dla utworów już nabytych.

Oczywiście Apple nie był jedyny. Sony BMG, prawdopodobnie najbardziej znany DRM w tamtych czasach, stosowało inne metody. Jeśli odtwarzałeś niektóre płyty CD z wytwórni muzycznej na komputerze, potajemnie instalowane było oprogramowanie zabezpieczające, uniemożliwiające kopiowanie muzyki. Oprogramowanie było również trudne do usunięcia, a nawet dezinstalator powodował problemy bezpieczeństwa dla użytkowników.

Do 2008 r. Apple było największym sprzedawcą muzyki w USA, ale transmisja strumieniowa nadal była szeroko otwarta. Usługi przesyłania strumieniowego i stacje nadal się rozmnażały, zaczynając od takich jak Pandora (obecnie należąca do radia satelitarnego i usług streaming’owych SiriusXM) i Last.fm, który należy do macierzystej firmy CNET ViacomCBS i nie przesyła już strumieniowo muzyki. Rok 2008 był również rokiem, w którym Spotify pojawił się w Europie i szybko się rozwijał, dzięki modelowi darmowej muzyki dla każdego, kto godzi się na reklamy między utworami. Usługa była dostępna w Stanach Zjednoczonych dopiero w 2011 roku, ale w krótkim czasie stała się liderem, podczas gdy konkurenci tacy jak MOG i Rdio zostali pochłonięci przez inne usługi. Spotify ma obecnie ponad 130 milionów subskrybentów.

 

LISTEN UP – SŁUCHAJ

 

Ewolucja formatów muzycznych zmieniła także to, gdzie i kiedy słuchaliśmy muzyki. W 1995 roku mogłeś mieć przenośny odtwarzacz CD oraz stos płyt, które ze sobą nosiłeś. A może woziłeś je w swoim samochodzie wraz z adapterem kasety, który pozwalał ci przenosić dźwięk z odtwarzacza CD na magnetofon samochodowy. Z kolei do słuchania w domu należało mieć indywidualne komponenty hi-fi lub zmieniarkę płyt Multidisc.

Gdy zbiory muzyczne zostały przeniesione z fizycznych nośników na MP3, prawdopodobnie spędzałeś więcej czasu słuchając muzyki w domu przez głośniki komputera lub podłączone do niego słuchawki. Przenośny odtwarzacz CD został odłożony do szuflady i zastąpiony jednym z pierwszych odtwarzaczy MP3. Wiele osób podchodziło jednak obojętnie do pierwszych odtwarzaczy,  aż do 2001 roku, do momentu do którego na rynku nie pojawił się pierwszy iPod.

W ciągu kilku generacji urządzenia iPod stał się systemem muzycznym, którego większość ludzi potrzebowało w domu, w samochodzie lub w podróży. Przynajmniej do pojawienia się pierwszego iPhone’a w 2007 roku, który ostatecznie wchłonął swojego jednofunkcyjnego poprzednika. Tak jak iPod nie był pierwszym cyfrowym odtwarzaczem muzyki, iPhone nie był pierwszym smartfonem, ale było to ostatecznie wielofunkcyjne urządzenie on-line, o którym wiedzieliśmy, że tylko Apple mogło je stworzyć.

Odtwarzacze MP3 i iPod nie zniknęły jeszcze całkowicie. Co jakiś czas pojawia się nowy. Ale dla większości z nas nasze telefony są używane tak samo do muzyki, jak do wysyłania SMS-ów, uzyskiwania wskazówek, robienia zdjęć i przewijania mediów społecznościowych. Ogromne możliwości telefonu nie tylko pozwoliły nam bezpośrednio pobierać utwory drogą „powietrzną” zamiast przewodowego połączenia z komputerem, ale także umożliwiły wymianę dużych, stacjonarnych głośników i stacji dokujących do iPoda na przenośne głośniki Bluetooth we wszystkich kształtach i rozmiarach.

A teraz jesteśmy w stanie poprosić cyfrowych asystentów AI, aby odtwarzali dowolną muzykę za pośrednictwem głośnika lub telewizora podłączonego do Internetu, a nawet lampy. Możesz słuchać w konkretnym pokoju lub rozsyłać  po całym domu. Dodatkowo, przy niewielkim lub żadnym wysiłku, muzyka może podążać za tobą z domu do samochodu na siłownię do biura lub gdziekolwiek się udasz.

 

KREATYWNY BOOM

 

Sposób, w jaki uzyskujemy dostęp do muzyki i jej słuchamy, zmienił się dramatycznie w ciągu ostatnich 25 lat, podobnie jak tworzenie i produkcja muzyki. Nagrania domowe nie są niczym nowym, ale ogromna ilość narzędzi technologicznych udostępnionych muzykom w ciągu ostatnich kilku dekad jest oszałamiająca.

Mamy laptopy, które są tak mocne jak komputery stacjonarne, ale ważą mniej niż 2 kg i mogą obsługiwać cyfrowe stacje robocze audio, takie jak Ableton Live i Image Line FL Studio, które zaczęły jako Fruityloops w 1997 roku.

Piosenkarz może wyciąć utwór wokalny na swoim iPhonie, wyczyścić go lub dodać efekty na tablecie lub laptopie, a następnie udostępnić go znajomym z dowolnego miejsca na świecie, aby mogli nagrywać swoje partie w ten sam sposób – powstaje cała piosenka bez wchodzenia do prawdziwego studia. Dystrybucja również całkowicie się zmieniła, dzięki czemu artyści mogą bezpośrednio trafiać do klientów na stronach takich jak SoundCloud i Bandcamp.

 

OD SŁUCHANIA DO OGLĄDANIA

 

W 2005 roku w magazynie Computer Shopper ukazał się artykuł o tym, jak zamienić stary komputer stacjonarny w cyfrową szafę grającą – wraz z 15- calowym monitorem i ekranem dotykowym, który pozwala eksplorować muzykę bez klawiatury i myszy lub pilota.

Niedługo później ukazał się pierwszy iPad. Apple w zasadzie sprawiło, że obszerny i drogi weekendowy projekt stał się przestarzały, w zasadzie umieszczając ten sam dostęp do ekranu dotykowego do muzyki w czymś, co można trzymać siedząc na kanapie – wszystko za 500 USD. Ten pierwszy iPad nie był od razu idealny dla fanów muzyki, zwłaszcza z zaledwie 16 GB przestrzeni dyskowej i bez synchronizacji bezprzewodowej. Nie minęło jednak dużo czasu, zanim szybsze usługi bezprzewodowe i przechowywania danych w chmurze, w tym Apple iCloud z iTunes Match, pozwoliły  mieć całą swoją muzykę w dowolnym miejscu i dosłownie na wyciągnięcie ręki.

 

DOKĄD ZMIERZAMY…?

 

Na początek, bezprzewodowe przekazywanie z urządzenia na urządzenie może stać się nieco bardziej płynne, nie wspominając o niezależności od urządzenia. Życzeniem jest, abyśmy mogli wybrać źródło i pozwolić mu przeskoczyć z inteligentnego głośnika do samochodu do telefonu  i z powrotem bez wykrzykiwania poleceń i na pewno bez podłączania przewodów. Ponadto, przy nieograniczonych planach transmisji danych mobilnych i ostatecznej powszechnej dostępności ultraszybkich sieci 5G, byłoby świetnie, gdyby lepsza jakość dźwięku była dostępna niezależnie od usługi.

 

…CO NAS CZEKA?

 

Po tym, jak podczas pandemii koronawirusa muzyka na żywo stała się zdecydowanie łatwiej dostępna, wydaje się, że kolejna faza muzyki może być właśnie tak prosta, jak przechodzenie na odbiór wideo. Oczywiście powstaje już mnóstwo filmów i filmików muzycznych, ale są one rozproszone na różnych kanałach takich jak YouTube, stronach internetowych i usługach. Przyszłością może być oferowanie strumieni występów na żywo z różnych miejsc, dużych i małych, z całego świata, a nawet z domów artystów, dzięki czemu można będzie oglądać je na telewizorze, tablecie, komputerze lub telefonie w trakcie ich trwania lub przesyłać strumieniowo później wideo lub audio. Założony w Seattle w USA startup Lively wypróbował coś podobnego w 2014 roku jako sposób na powstrzymanie ludzi przed nagrywaniem koncertów za pomocą telefonu, ale może właśnie teraz jest właściwy moment, aby coś takiego przeszło na porządek dzienny.

 

WoJ